Jest wiele artykułów na ten temat pisanych z perspektywy osób lub firm oferujących mieszkania na wynajem. Tym razem zapraszam do wpisu od osoby, która aktualnie wynajmuje dom w Hiszpanii i zna ten proces z perspektywy klienta, a nie sprzedawcy 😉
Warto zacząć od tego, że byliśmy przekonani, że proces wynajmu mieszkania w Hiszpanii będzie łatwiejszy. Jest kilka elementów, które nas Polaków zaskoczyły i o nich przeczytasz w tym artykule.
10-miesięczne umowy najmu – dlaczego tak często?
Widzisz ciekawą ofertę mieszkania, kontaktujesz się z właścicielem i dostajesz odpowiedź, że owszem wynajmie, ale do czerwca. O co chodzi??
W Polsce przywykliśmy, że mieszkania wynajmuje się na rok lub dłużej. W Hiszpanii wiele ogłoszeń dotyczy jednak umów na 10 miesięcy – od września do czerwca.
Powód jest prosty:
w lipcu i sierpniu właściciele wolą przeznaczyć mieszkanie na wynajem turystyczny, bo w sezonie wakacyjnym można zarobić kilkukrotnie więcej. Znamy z naszego otoczenia rodziny, które już po raz kolejny w czerwcu zabierają wszystkie swoje rzeczy i wyjeżdżają do rodzinnego kraju, aby we wrześniu wrócić i znowu się rozpakować.
A co na to prawo?
Hiszpańska ustawa mieszkaniowa przewiduje, że jeśli podpisujesz umowę najmu na cele mieszkaniowe, to masz prawo do jej automatycznego przedłużania nawet do 5 lat (7 lat, jeśli właścicielem jest firma).
Ale wielu właścicieli obchodzi ten zapis, oferując umowy tzw. sezonowe (alquiler de temporada) – i to właśnie one kończą się w czerwcu.
Od 2025 roku wprowadzono dodatkowe przepisy – wynajem sezonowy musi być rejestrowany i jasno oznaczony, żeby ograniczyć nadużycia. W praktyce jednak oferty na 10 miesięcy nadal istnieją i wciąż są popularne, choć prawdopodobnie będzie ich (na szczęście) coraz mniej.
Wymagania wobec najemcy
Właściciele są ostrożni – szczególnie wobec obcokrajowców. Normalnym jest, że wymaga się od najemcy okazania umowy o pracę lub zaświadczeń o zarobkach. Dodatkowo za pierwszych kilka miesięcy często trzeba zapłacić z góry (czasem nawet za rok!). Nie wolno też zapomnieć o kaucji, która zazwyczaj obejmuje 1 lub 2 miesiące czynszu.
To nas zaskoczyło, bo przy wynajmowaniu mieszkania w Polsce nie spotkaliśmy się z aż taką ostrożnością wynajmujących.
Dlaczego właściciele są tak ostrożni?
Hiszpania mocno odczuła kryzys gospodarczy sprzed lat – wielu właścicieli zostało wtedy z najemcami, którzy nie płacili, a eksmisja trwała miesiącami.
Od tamtej pory większość woli dokładnie sprawdzić nowego lokatora, niż ryzykować straty.
Zdjęcia mogą mylić – w dwie strony!
Spotkaliśmy się z ofertami, które prezentowały zdjęcia dużo lepsze niż rzeczywisty wygląd mieszkania. Ale to dość typowe. Bywają jednak również mieszkania, które są niedawno odświeżone, a właściciel do Internetu wrzuca zdjęcia sprzed remontu (bo zostały mu na przykład sprzed ostatniego wynajmu). To jest chyba już książkowy objaw hiszpańskiego luzu 😉
Jaki z tego wniosek? Zawsze warto obejrzeć, co się wynajmuje. Jeśli chcecie wynająć zdalnie, to może chociaż znajdziecie znajomego, który może podjechać i zrobić prawdziwe aktualne zdjęcia mieszkania. Albo możecie zrobić tak jak my – a jak zrobiliśmy, o tym pisałam w poprzednim wpisie.
Gdzie szukać mieszkań?
Najpopularniejszy portal to Idealista – to od niego większość osób zaczyna – my właśnie tam znaleźliśmy naszą ofertę.
Warto też sprawdzać lokalne agencje i strony typu Fotocasa, Milanuncios czy Facebook Marketplace, ale Idealista to baza numer jeden.
Podsumowanie
Wynajem w Hiszpanii rządzi się innymi prawami niż w Polsce. Właściciele są ostrożniejsi, formalności jest więcej, a umowy na 10 miesięcy wciąż są powszechne, mimo nowych regulacji prawnych.
To, co tu opisałam, to tylko wstęp – w mojej książce znajdziesz dokładny przewodnik po całym procesie: od pierwszego kontaktu z agencją, przez dokumenty, po pułapki, których lepiej unikać.

